Walka o węgiel

Wpływowe lobby antywęglowe, szczególnie w UE, chce jak najszybciej zniszczyć gospodarki oparte na tym surowcu. Kolejny, już 23  szczyt klimatyczny ONZ, czyli COP23, który  odbywał się w Bonn w dniach 6-17 listopada pokazuje, że obrona węgla, szczególnie polskiego będzie niezmiernie trudna. 

Celem szczytu było  osiągnięcie postępu w kształtowaniu zasad wdrażania Porozumienia paryskiego. Ostatecznie mają być one przyjęte podczas COP24 w Katowicach, w grudniu 2018 r. Stąd polska delegacja, której  przewodniczył minister środowiska prof. Jan Szyszko starała się znaleźć sojuszników do walki z wszechobecnym lobby antywęglowym. W szczycie klimatycznym w Bonn uczestniczyli również przedstawiciele związków zawodowych. Centralę OPZZ reprezentował Wacław Czerkawski – wiceprzewodniczący ZZG w Polsce. – Walka o węgiel nie jest prosta – jak powiedział „Górnikowi” Czerkawski. Dla wielu polityków europejskich i światowych - węgiel jest zły, a ze stereotypami jest niezmiernie trudno walczyć. Nawet wypowiedzenie słowa „węgiel” działa na wielu jak płachta na byka – o czym przekonaliśmy się bezpośrednio właśnie podczas konferencji. Z jednej strony mamy sytuację, że coraz więcej państw z różnych kontynentów reaktywuje gospodarkę opartą na węglu, ucieka od elektrowni atomowych, czy nieopłacalnych innych źródeł energii, a z drugiej bezpardonową walkę najsilniejszych unijnych państw z węglem i próbę jego całkowitego wyeliminowania. 

- Dlatego przed Polską stoi niezwykle trudna droga, by w przyszłym roku w Katowicach przyjęto zasady realizacji Porozumienia paryskiego, które określa  redukcję emisji gazów cieplarnianych, które nie zniszczą polskiej gospodarki i energetyki opartej na węglu – mówi nam wiceprzewodniczący ZZG w Polsce.

Jaki jest pogląd rządu? Polski rząd uważa, że Porozumienie paryskie nie mówi o dekarbonizacji, ale o neutralności klimatycznej. Stąd i promowanie i zabiegi, by zapisy klimatyczne w sowich szczegółach szanowały specyfikę  i możliwości społeczno-gospodarcze Polski.

Jak uważa ministerstwo środowiska - redukcja emisji CO2 może odbywać się na różnych ścieżkach. W polskim stanowisku w tej kwestii widać trzy główne filary podejścia do sprawy klimatycznych. Po pierwsze trzeba wprowadzać nowe niskoemisyjne technologie. Po drugie: systematycznie zwiększać  udział energii odnawialnej w bilansie energetycznym. I po trzecie:  wprowadzanie naturalnych metod pochłaniania dwutlenku węgla jak sadzenie lasów. Ta polska propozycja zmniejszania koncentracji dwutlenku węgla poprzez jego pochłanianie przez lasy i glebę została wpisana do umowy klimatycznej dzięki staraniom polskiej delegacji pod przewodnictwem prof. Jana Szyszko, ministra środowiska.

- Głównym celem Porozumienia paryskiego jest zmniejszenie tempa wzrostu koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze. Musimy to zrobić jak najszybciej, jak najtaniej i jak najbardziej efektywnie. Jedną z dróg do tego celu jest pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery przez żywe systemy, jak gleba i lasy  – mówił  podczas side eventu w Bonn prof. Jan Szyszko, minister środowiska. Będzie się ono odbywało m.in. w ramach projektu Leśnych Gospodarstw Węglowych (LGW). - Dzięki koncepcji leśnych gospodarstw węglowych możemy uzyskać postulowaną przez Porozumienie paryskie neutralność klimatyczną. Przedsięwzięcie to może być z powodzeniem stosowane na całym świecie. Dodatkowo, należy podkreślić, że dwutlenek węgla pochłaniany przez glebę przyczynia się do jej regeneracji. Dzięki temu poprawia się bioróżnorodność, zapobiegamy pustynnieniu oraz możemy skuteczniej walczyć z głodem” – dodał minister Szyszko.

Celem projektu  Leśnych Gospodarstw Węglowych jest zwiększenie pochłaniania dwutlenku węgla przez lasy w efekcie działań dodatkowych w leśnictwie takich jak na przykład dosadzanie do starych drzew młodych. Równolegle doskonalone będą metody określania i ewidencji pochłanianego atmosferycznego CO2. Projekt pilotażowy  będzie realizowany do końca 2026 roku, w kilkudziesięciu nadleśnictwach w Polsce. Poza terenami leśnymi obejmie również torfowiska i obszary o wysokim stopniu uwilgotnienia, które są naturalnymi rezerwuarami CO₂, często w większym stopniu wpływającymi na bilans węgla niż ekosystemy leśne. O efektywności pochłania dwutlenku węgla przez systemy przyrodnicze podczas wydarzenia w Bonn opowiadali również  dr inż. Marek Urbaniak oraz dr inż. Klaudia Ziemblińska. Zaprezentowali oni wyniki badań przeprowadzone przez zespół naukowy Katedry Meteorologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Dotyczą one pomiarów wymiany dwutlenku węgla na terenie trzech leśnych stacji badawczych, włączonych do programu Leśnych Gospodarstw Węglowych. Obszary badawcze znajdują się na terenie: 65-letniego lasu sosnowego (stacja Tuczno) oraz na powierzchni zniszczonej przez tornado w 2012 r. (stacja Tlen I i Tlen II).  O Leśnych Gospodarstwach Węglowych prezentację wygłosił również prof. dr. hab. Tomasz Zawiły-Niedźwiecki, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych. - Zmianom klimatu musimy przeciwdziałać na różne sposoby, nie tylko poprzez redukcję emisji. Projekt Leśnych Gospodarstw Węglowych to jedna ze skutecznych metod. Spotykamy się – tu, w Bonn – z dużym zainteresowaniem naszym przedsięwzięciem – powiedział Paweł Sałek, wiceminister środowiska, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej.

Tymczasem  9 listopada doszło do porozumienia z Parlamentem Europejskim  wynegocjowane przez prezydencję estońską w UE w imieniu Rady UE w sprawie reformy systemu handlu emisjami toczyły się od wielu miesięcy, a państwa UE nie mogły porozumieć się co do wielu kwestii. Powodem impasu w rozmowach była m.in. kwestia tego, w jaki sposób mają być wykorzystywane środki z nowego funduszu modernizacji. PE i część państw członkowskich opowiadały się za tym, aby instalacje emitujące ponad 450 gramów dwutlenku węgla na kilowatogodzinę nie otrzymywały środków z funduszu. To wykluczyłoby elektrownie węglowe.  Z nieoficjalnych informacji wynika, że w wynegocjowanej 9 listopada propozycji ostatecznie nie znalazł się żaden limit dotyczący gramów emisji dwutlenku węgla na kilowatogodzinę. Niestety w zamian  nowa propozycja zakłada, że z funduszu nie będą mogły skorzystać kraje, które chciałaby modernizować energetykę węglową. Finansowanie dostaną tylko te kraje, w których PKB na mieszkańca jest na poziomie niższym niż 30 lub 35 proc. średniej unijnej - ostateczna wysokość progu nie została jeszcze ustalona, niezależnie jednak od przyjętego wariantu, takie kryterium spełniają w Unii tylko Bułgaria i Rumunia. Porozumienie ma charakter wstępny i  ma zostać przedstawione przez prezydencję stałym przedstawicielom krajów przy UE.

 

Cookies

Ten serwis używa cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem